piątek, 4 lutego 2011

po góralsku.

Nie mogę spać. A zatem kilka słów. Od kilku dni jestem w Ochotnicy Górnej. Przepiękne, urokliwe miejsce. Cisza spokój, dawno zapomniana sielskość lat dziecinnych.

 














Dzisiaj odwiedziłyśmy Stary Sącz. Małe miasteczko z małym klasztorem klarysek. Pięknie odrestaurowanym dzięki środkom z Unii i dzięki kanonizacji św. Kingi.




wtorek, 1 lutego 2011

już myślałam.

Że wszystko jest poukładane, wiadomo co i jak, z kim i za ile. Niestety. W moim przypadku jakiekolwiek planowanie w okresie dłuższym niż dwa tygodnie mija się z celem. Zawsze wydarza się coś co zmienia wszystko. 
Przeprowadzka do Warszawy staje się faktem.